Od tłumacza

W ciągu ostatnich lat robiłem kilka podejść do Linuksa. Początkowe instalacje były zniechęcające. Stosunek wymagań sprzętowych do wydajności, dostępność materiałów, ilość aplikacji - to wszystko nie zachęcało do używania Linuksa w moich warunkach. Aktualnie dostępne edycje są dla moich celów bezproblemowe. Wydawać by się mogło, że skoro działa co trzeba, to powinienem być usatysfakcjonowany. A jednak trwało we mnie uczucie niedosytu. Co z tego, że mam system na licencji GNU Public Licence, skoro nie jestem w stanie z tego skorzystać? Mogę wszystko zmieniać w tym systemie, ale boję się zmienić cokolwiek. Więcej wiedziałem o działaniu systemu DOS - znałem wiele jego plików, wiedziałem co i jak sobie ustawiać w środowisku, umiałem tworzyć pliki wsadowe... Od której strony podejść, aby zrozumieć jak działa Linux? Może uczyć się programowania? Może przyswoić sobie podręcznik powłoki man bash? Może zapisać się na listę developerów jądra?

Rozwiązanie podsunęli koledzy z usenetu - LFS. Gdy przeczytałem w opisie "... what makes Linux tick", zrozumiałem, że to właśnie o to mi chodziło. Ściągnąłem sobie książkę i już-już miałem brać się za instalację, gdy nagle zauważyłem, że cała jest napisana po angielsku! Co innego przeczytać kilka zdań: że system, że nazwa i że zrobić, a co innego przeczytać całą książkę, w tempie 1 zdanie -- 1 minuta. I cały czas bez gwarancji, że następny podrozdział będzie zrozumiały.

W tej chwili mam ukończony (z grubsza) przekład książki i nadal nie mam zainstalowanego LFS. Co więcej, nie czuję się na siłach, dopóki nie przyswoję sobie wiadomości ze źródeł wskazanych w sekcji Warunki wstępne. Uważam jednak, że zrobiłem duży krok.

Wszelkie uwagi proszę zgłaszać, a ja przyjmę je z radością jako dowód, że to co zrobiłem nie jest niepotrzebne. Mój obecny adres to j_iwaniuk@poczta.onet.pl, proszę w tytule pisać całymi słowami [Linux From Scratch], żeby się odróżnić od tego spamu, jaki tam dociera.


-- 
Jerzy Iwaniuk
j_iwaniuk@poczta.onet.pl